PL   |   EN
home    |    news    |    biografia    |    skład    |    dyskografia    |    teksty    |    wywiady    |    download    |    galeria    |    linki    |    kontakt    |    store


 



1. Witam! Nie byłbym sobą, gdyby nie zadał pytania o rzeczy nurtujące chyba jedynie moją skromną osobę hehe! Ale z tą okładką to chyba mogliście się bardziej postarać!? Toż różni się od tej z debiutanckiej płyty tym, że bohaterowi z obrazka ręce opadły?

No witaj Pawlaku drogi, kopę lat nie gadaliśmy! Ano opadły mu ręce jak zobaczył co tera gramy, hie hie. Na demówce był jego protoplasta ale wziął się i zdrewniał, potem on ukazał się światu, ale chyba już ostatni raz bo sam widzisz, że to ponad jego siły. Wiąże się z nim z resztą ciekawa historia, którą pozwolisz tradycyjnie przemilczę i skupię się na tych nieciekawych. Mogę dodać tylko tyle, że cieszę się, że ktoś w końcu zadał to pytanie, hehe.

2. Bo sama płyta to różni się od poprzednich materiałów bardzo, jest więcej smoły, co nie?

No rózni się, różni. Reklamują nas mądrzejsi, że to nowe oblicze zespołu, ja raczej się skłaniam ku ewolucji, choć dość radykalnej. Na "No Glory To The God" postawiliśmy mocny nacisk na drapieżność i black metalową ekspresję. To zawsze była część naszej muzyki, ale nie była aż tak wyeksponowana. Ten kierunek zachowaliśmy na nowych kompozycjach, więc nie jest to jednorazowy eksperymant a raczej stała tendencja, która pcha nas w objęcia rogatego. A my lubimy się przytulać w oparach siarki. Oczywiście z jakimiś upadłymi anielicami.

3. Opary siarki? To Wy się do Tarnobrzega przenieśliście? Czy tak mocno zawiewa ze wschodniej strony hehe!

Raczej z Bełchatowa zawiewa nam brunatny pył, ale jak się chce to siarkę można i w Opocznie znaleźć!

4. A tak na poważnie, element, pierwiastek, czy jak to zwał black metalu zawsze był obecny w muzyce Ethelyn, jednakże był to dodatek do Waszej wizji death metalu, teraz to jest jak nic 75% black, a reszta to pierwiastek, elementy czy jak to zwał death metalu. Co spowodowało takąż ewolucję i odbicie w ciemną stronę mocy?

Nie była to jakaś zamierzona i z premedytacją podjęta decyzja. Nasza muzyka naturalnie się rozwija w tym właśnie kierunku i nie robimy niczego na siłę. Z pewnością miała na to wpływ ostatnia zmiana gitarzysty i nieco inny sposób aranżowania pewnych rzeczy, czy też większa ekspresyjność wokalu skupiająca się bardziej na black metalowej manierze. Na "Devilicious" więcej było nawiązań do death metalu, ale i na niej ostatnie powstałe kompozycje jak tytułowa czy "Self-made Liberation" były już wyznacznikiem nowej tendencji. Rozwinięciem tego stylu jest cała "No Glory To The God", choć nie można raczej narzekać na niej na nudę. Nie boimy się ekspermentować czy też urozmaicać naszej muzyki. Zaprosiliśmy do współpracy wokalistki, których głosy pojawiły się w dwóch numerach, nie stronimy też od klawiszowych wzmocnień niektórych aranży. Zresztą zawsze kładliśmy największy nacisk na klimat a to bardziej domena czarnej strony sceny metalowej.

5. No włacha, klimat i owszem jest, klimat charakteryzuje black metal, choć nie tylko, zależy co pod to pojęcie upchniemy, jaka jest reakcja ludu? Wg mnie black metalowi ortodoksi mogą postawić na Ethelyn odwrócony krzyżyk, a podobnie mogą uczynić zatwardziali zwolennicy death metalu. Ja Wasz album lubię, ale nie wiem czy nie jestem w mniejszości, bo "No Glory..." to takie lekkie balansowanie na linie zawieszonej nad przepaścią?

No tak, nasza muzyka to nie pożywka dla ortodoksów, raczej dla ludzi o otwartych głowach. Nie da się dogodzić każemu, my zresztą nigdy o to nie zabiegaliśmy i mamy gdzieś co o nas sądzą zamknięci ludzie. Nowa płyta dostaje najlepsze recenzje z naszego dotychczasowego dorobku, więc chyba obraliśmy dobry kierunek. Nie mamy zresztą na nie wpływu, my jesteśmy z albumu zadowoleni i to jest najważniejsze. Co do balansowania nad przepaścią to nie mamy lęku wysokości.

6. Wracając do kadzenia, uważam za największy plus Waszego albumu, przejrzystość i czytelność kompozycji, one naprawdę łatwo wpadają w ucho, jednocześnie są na wskroś metalowe, nie ma tu żadnego ciotowatego grania pod publiczkę. Obawiam się, że właśnie ta "przebojowość" może być przez niektórych źle odbierana?

Połączenie melodyjności i drapieżności to wyznacznik naszej muzyki od początku istnienia zespołu. Nigdy nie słodziliśmy, jeśli już to wprost przeciwnie. W naszej muzyce przeważają klimaty depresyjne i nie skłaniające do uśmiechu, chyba że maniakalnego. Jedyny wyjątek to podszyty hard rockowym feelingiem kawałek "Pocket Full Of Satan" z "Devilicious", który był zrobiony dla zabawy i z jajem. To była jednorazowa ciekawostka-eksperyment. Zgodzę, się że nasza muzyka może być odbierana jako na swój sposób "przebojowa". Nie przeszkadza mi to zupełnie, bo taką drogą podążamy od pierwszej demówki. Musi to być jednak zawsze metal z krwi i kości, kopiący dupska i łamiący stawy.

7. Jak dla mnie kawałki z nowego albumu jak znalazł swą dynamiką i wspomnianą przebojowością winny dobrze sprawdzić się na koncertach, i jak to u Was wygląda z tym koncertowaniem, mieliście już okazję dać ludziskom na żywo co nieco z "No Glory..."?

Racja, na żywo te numery sprawdzają się wyśmienicie. Nasz set opieramy głównie na nich, choć zawsze zagramy coś z poprzednich płyt. Nie koncertujemy zbyt często ale już kilka dużych festiwali i wielkich nazw kapel mamy na koncie. Z "No Glory To The God" już kilka miejsc spaliliśmy. Jesteśmy dość ugodowi, więc organizatorów zachęcam do kontaktu.

8. Nie wiem czy nie będą żądać od Was gaśnic hehe! Wyjaśnij mi może jeszcze taką kwestię, o co kaman z tym "Dziedzictwem Puma Punku"?

Ale za to zimą możemy ogrzewać całe zakłady pracy, heh! Tak się złożyło, że "Heritage of Puma Punku" to jedyny tekst na płycie mojego autorstwa. O ile kiedyś pisałem wszystkie teksty to od "Devilicious" swoje chore wizje i maniakalne wynurzenia zapisuje też Mysth, którego ilościowy wkład w liryczną stronę muzyki stopniowo wzrastał aż w końcu na "No Glory To The God" zagarnął niemal całą pulę. Moja rola ograniczyła się do inspirowania go jakąś tematyką lub wymyśleniem mocnego tytułu, wokół którego stworzył całą strukturę tekstu. Na nowej płycie proporcje bardziej się wyrównają bo stęskniłem się za pisaniem. A wracając do wspomnianego "Dziedzictwa..." Jest to tekst inspirowany danikenowskimi teoriami pochodzenia człowieka i rozwoju ludzkiej cywilizacji. Sam tytuł jest jednym z wielu nawiązań do miejsc, wydarzeń czy postaci pojawiających się w tekście. Puma Punku to miejsce w Boliwii skonstruowane 15 000 lat temu, będące kompleksem kamiennych budowli, których elementy ważące często ponad 400 ton dopasowane są do siebie z chirurgiczną dokładnością, posiadają miejsca precyzyjnych wierceń i nacięć w granicie i diorycie wykonanych techniką nieosiągalną w czasach współczesnych. Wszystke kąty proste, odległości pomiędzy wierceniami wykonane są z milimetrową dokładnością. Jak taką technikę przypisać prymitywnym plemionom indiańskim? Niemożliwe. Takich zagadkowych miejsc jest na świecie wiele. Może "Heritage of Puma Punku" zainspiruje kogoś do poszerzania wiedzy na własną rękę i zburzy niejeden skostniały światopogląd?

9. No proszę ja bardzo, a myślałem, że jedynie TENEBRIS zajmuje się w tym kraju podobnymi tematami (wcześniej jeszcze WHICHHEAVEN, ale oni chyba już nie istnieją). Jak wspomniałeś, na świecie jest dużo miejsc, które kryją podobne tajemnice, dokładnie są tą w większości budowle, które datowane są na lata kiedy wydaje się nieprawdopodobne ich stworzenie na obecnym etapie rozwoju ludzkości, ba-jak mówisz niekiedy i dziś trudno byłoby stworzyć to dzisiaj. Jak uważasz, jesteśmy sami we wszechświecie? Jak odnosisz się do tych wszystkich doniesień o UFO, o Roswell, itp., inwigiluja nas? A może sterują, podsuwają nam tematy, które potem ludzkość przetwarza na tzw. religie?

Jestem przekonany, że nie jesteśmy sami we wszechświecie, ale daleki jestem od oceny poszczególnych, nawet głośnych przypadków spotkań z obcymi. Jestem z natury sceptykiem i przekłada się to na każdy aspekt mojego życia. Nie zobaczę, nie uwierzę, hehe. Zagłębiałem się w wiele teorii spiskowych, dotarłem do ciekawych często podziemnych wywiadów z naukowcami, ale nie wierzę we wszystko ślepo i bezwarunkowo. Do wszystkiego trzeba mieć dystans a wątpić to największy dar człowieka. Wątpliwości prowokują do poszukiwań, rozwoju i odkryć. Nie ma nic gorszego od ludzi ich pozbawionych, tak tworzy się np. fanatyzm.

10. Fajnie się ględziło, niestety nie jeździcie w trasy, nie zarabiacie milionów, nie ruchacie księżniczek, więc kończyć musimy, zapytam więc na koniec o współpracę z WM Psycho. Zadowoleni? Nie masz wrażenia, że jednak będąc w rodzimej wytwórni nie ma się odpowiedniej siły przebicia na resztę świata, jak to wygląda w Waszym przypadku? I co dalej zamierzacie łobuzy?

Hehe, a skąd wiesz czy w Opocznie nie ma księżniczek?... No ale fakt, jaguarem kupionym za sprzedaż płyt nie jeździmy, myślę, że Robert z WM Psycho też nie ocieka złotem, co najwyżej zajebistością, hehe. Mamy z nim przyjacielskie relacje, raczej nieformalne niż takie kwadratowe wydawca - zespół. Dzięki temu nasza współpraca jest konstruktywna, konsultujemy ze sobą wszystkie działania promocyjne, mamy bezpośredni wpływ niemal na wszystko. Daje nam to spory komfort pracy. WM Psycho ma szeroką sieć dystrybucji, także za granicą, więc nikt chętny nie powinien mieć problemu z kupnem płyty. Mieliśmy oferty także z zagranicznych wytwórni, jednak nie chcieliśmy być tylko numerkiem w katalogu. Robert dał nam najlepsze warunki i wyboru nie żałujemy. Współpracujemy ze sobą już od czasu wydania MCD mojego drugiego zespołu Repossession "Reign Over Inferno", więc znamy się jak łyse konie. Co będzie przy okazji kolejnej płyty, zobaczymy. Z pewnością Robert będzie miał uprzywilejowaną pozycję, ale sam jestem ciekaw co nam czas przyniesie. Nowy album jest już praktycznie gotowy i zabieramy się do nagrywania. Chcemy zamknąć sesję w tym roku, aby w przyszłym splugawić świat następcą "No Glory To The God"!





Ethelyn © all rights reserved.